piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 18.

Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Po cichu ściągnęłam buty, by nikt mnie nie usłyszał. Obyłoby się bez zbędnych pytań. Poszłam do swojego pokoju, a że byłam bardzo zmęczona to wzięłam czyste ubrania i poszłam do łazienki. Nalałam do wanny gorącej wody, po czym się rozebrałam i weszłam do niej. Zamoczyłam się od stup do ramion. Leżałam w wannie, co mnie odprężało. W pewnym momencie zamknęłam oczy i zanurzyłam się pod wodę, gdy tylko ciepła woda dotknęła mojej twarzy, przeszedł mnie dreszcz. Zamoczyłam włosy, po czym nałożyłam na nie szampon. Lekko wmasowałam płyn w moje włosy, po czym spłukałam je wodą. Dokładnie umyta wyszłam z wanny. Okryłam się ręcznikiem i pozwoliłam by moje mokre kosmyki włosów opadły spokojnie na ramiona. Ubrałam czystą bieliznę i piżamę, po czym wysuszyłam włosy. Gdy wyszłam z łazienki była już 20:37. Nie chciało mi się spać, a nie miałam też żadnego zajęcia, więc zaczęłam się pakować. Wyciągnęłam z szafy dużą walizkę i spakowałam do niej większą część mojej garderoby. Nie miałam tutaj za dużo rzeczy, więc wszystko bez problemu się zmieściło. Na sam koniec wpakowałam jeszcze mniejsze, potrzebne rzeczy i gotową walizkę odłożyłam na bok. Była 21, więc zeszłam na dół, bo zrobiłam się głodna. Babcia i wujek prawdopodobnie już spali. Po przygotowaniu posiłku, udałam się do pokoju, włączyłam sobie telewizję i zaczęłam jeść. Leciał jakiś dramat, więc zaczęłam go oglądać. Lubię takie filmy. Lubię popłakać na końcu szczęśliwej historii. W tej akurat umarła główna bohaterka.
Po dramacie, czyli gdzieś tak około godziny 23, położyłam się spać.
           Następny dzień
Obudziłam się o 9:58. Z uśmiechem na twarzy wstałam i podeszłam do fotela, na którym miałam przygotowane ciuchy na dzisiaj.<klik> Weszłam do łazienki i przebrałam się tam, wyszczotkowałam zęby i przeczesałam włosy, a na końcu zrobiłam niechlujnego koka. Gotowa wyszłam z łazienki. Podążyłam na dół. W kuchni już była babcia, a wujek zapewne w pracy.
-Cześć babciu –przywitałam się jak zawsze i od razu dostałam odpowiedź
-Cześć słonko. Co chcesz do jedzenia? –zapytała z uśmiechem
-Nie musisz mi robić, sama dam radę.
-Może chcesz naleśniki, akurat robię.
-No dobrze.
Gdy już zjadłam śniadanie, poszłam na górę, spakowałam rzeczy których nie mogłam wczoraj i zadzwoniłam do rodziców
-Jesteście w domu? –wypaliłam bez przywitania
-Tak, jesteśmy, mamy wolne teraz przez dwa tygodnie, a coś się stało?
-W pewnym sensie. Chce na jakiś czas wrócić do Polski.
-No dobrze, ale dlaczego?
-Nie ważne. Dzisiaj przylecę. Do zobaczenia –powiedziałam to co chciałam i się rozłączyłam.

Zeszłam na dół z moją walizką i torbą. Weszłam do kuchni.
-Wyjeżdżam. –powiedziałam, gdyż babcia jeszcze o tym nie wiedziała
-Jesteś pewna?
-Tak. Nie długo tu wrócę. Jednak teraz chce pobyć sama, ale w Polsce.
-No dobrze. A o której masz samolot?
-Nie wiem. Pojadę na lotnisko i tam poczekam.
-No dobrze. Będę tęsknić –staruszka mnie przytuliła po czym pocałowała w czoło. Ja natomiast zadzwoniłam po taxówkę. Będzie za 10 minut, więc postanowiłam się pożegnać z Niallem. Podeszłam do drzwi ich domu. Po czym zapukałam w nie. Na moje nieszczęście drzwi otworzył Zayn. Zdziwił się gdy mnie zobaczył, ale jeszcze bardziej się zdziwił gdy zobaczył walizkę stojącą przed moim domem.
-Wyjeżdżasz? –zapytał smutny
-Tak. Przyszłam się pożegnać. Mogę wejść?
-Jasne, wejdź. –powiedział, po czym otworzył szerzej drzwi.
Weszłam do środka. I skierowałam się do salonu. Tam właśnie zastałam wszystkich. Zdziwili się gdy mnie zobaczyli.
-Przyszłam się pożegnać
-Ale jak to? –zapytał zszokowany Niall.
-Wyjeżdżam do Polski. Muszę sobie to przemyśleć.
-No jak chcesz. Ale szybko wracaj. – powiedział Louis.
-Oczywiście –uśmiechnęłam się i przytuliłam każdego (oprócz Zayna). Jednak Nialla najdłużej trzymałam w uścisku. Nic dziwnego, przecież to on był moim przyjacielem i to z nim byłam najbardziej zżyta.
-Będę tęsknić –wyszeptał mi w ucho.

-Ja też –odpowiedziałam  
Potem już wyszłam z domu, omijając Zayna. Zdziwił się. Nie wiem czy on naprawdę myślał że ja mu tak szybko to wszystko wybaczę? Jak tak to się pomylił. 
Kiedy już znalazłam się na zewnątrz, zauważyłam przed moim domem Arianę.Na mój widok uśmiechnęła się. Podbiegłam do niej i przytuliłam najmocniej jak mogłam. Niby z nam ja od kilku dni, ale czuję jakby od lat. Bardzo się do niej przywiązałam. Kiedy już się od niej odczepiłam, wytarłam kciukiem pojedynczą łzę, która spływała po jej policzku. 
-Nie płacz. 
-Będę tęsknić 
-Ja też. Ale pamiętaj niedługo wrócę. 
-No mam nadzieję. 
Właśnie wtedy przyjechała taxówka. Ostatni raz ją przytuliłam, oraz Nialla i wsiadałam do samochodu. Kiedy już siedziałam za szybą i odjeżdżałam machając im, łzy polały się. Nie chciałam wyjeżdżać. Jednak to było najlepsze wyjście z tej sytuacji. 
      Samochód zaparkował na parkingu przed lotniskiem. Wysiadłam, a facet pomógł mi z walizką. Zapłaciłam mu i ruszyłam w stronę drzwi. Już po chwili znalazłam się w samym środku. Kupiłam bilet do Polski. Po czym usiadłam na ławeczkę. Miałam jeszcze 25 minut do odlotu. 
       Stanęłam na dworze i zadzwoniłam po taxi. Już po chwili byłam w domu. Drzwi były odkluczone. Rodzice byli w domu. Weszłam, a walizkę położyłam przy drzwiach. Już po chwili na korytarz wpadła mama. Rzuciła mi się na szyję, jednak mi jakoś nie za bardzo cieszyła się buźka na jej widok. 
---------------------------------------
Taki tam. Mam nadzieję że się podoba..... 
Nowy Rozdział = 6 kom !!!!!!!!!!

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 17.

Gdy tylko drzwi się zamknęły, Zayn zaczął:
-Tam nic się nie wydarzyło. To co czytałaś to nie prawda.
-To że z nią byłeś to też nie prawda?
-No byłem, ale nic się nie wydarzyło.
-I myślisz że jak tak powiesz to będzie dobrze?
-Nie, ale musisz mi uwierzyć.
-Posłuchaj. Nie jesteśmy ze sobą długo, a ty już mnie zdradzasz. Gazety to nie jeden dowód. Te telefony...nie mówisz kto do cb dzwoni..wychodzisz z domu, kłamiąc że idziesz do menadżera...to są następne dowody przez które nie umiem ci zaufać. Nie sądzę by ten związek przetrwał.
-Czyli zerwaliśmy?
-Jeszcze się pytasz? Lepiej idź do tej Perrie. Ale nie...bo każdy zobaczy jaki z ciebie skończony dupek.
-Nie chcę do niej iśc. Tylko cb kocham.
-Wyjdź z tąd.
-Daj mi szanse.
-Wyjdź powiedziałam! -podniosłam głos, a Zayn natychmiast wyszedł z pokoju ze spuszczoną głową. Zatrzasnęłam za nim drzwi, zakluczyłam i zjechałam po nich z płaczem.
Za bardzo go kocham, by się z nim pożegnać, ale z drugiej strony nie mogę sobie pozwolić na takie traktowanie. Sama nie wiem co robić. Głowiłam się. Chciałam mu dać szanse, jednak czy nie pomyśli że zawsze mu wybaczę? że nie wiadomo co zrobi ja zawsze przymknę na to oko? Mówi się że każdy zasługuje na drugą szansę...nagle poczułam jak drzwi lekko się poruszyły, a za nimi usłyszałam głos Ariany.
-Patrycja? Otwórz...Proszę.
Wstałam, odkluczyłam drzwi i wpuściłam ją do środka. Nic nie powiedziała, tylko mnie przytuliła.
-Dziękuję -wyszeptałam - i przepraszam
-Za co? -zdziwiła się
-Za mokrą koszulkę i...za to że pojechałam do domu, nie mówiąc ani słowa.
-Nie masz za co przepraszać, doskonale cię rozumiem.
Położyłam się na łóżko i patrzałam w sufit, tak jakbym chciała tam coś zobaczyć. Coś co na prawdę sprawiło by mi radość. A co widzę? Tylko biały kolor.
-Przepraszam że pytam, ale...nie jesteście już razem?
-No nie -posmutniałam- prosił o drugą szansę.
-I co o tym myślisz?
-Sama nie wiem. Doradzisz?
-Ja tu nic nie mogę zrobić. Jeżeli go na prawdę kochasz, możesz mu wybaczyć, bo że cię zdradzał to mu nie udowodniono. Można się tylko domyślać. Zrobisz co uważasz za słuszne.
Nic nie powiedziałam, chciałam znowu zanurzyć się w myślach. Znowu układać sobie, jak by było gdybym dała mu tą szansę, a jak by było gdyby nie. Jednak Ariana mi na to nie pozwoliła.
-Wstawaj. Idziemy na spacer. Musisz się dotlenić.
-Ale przecież byłam.
-Nie ma gadania. Już.
-Okej, tylko się przebiorę.
Mimo że był już wieczór. Słońce już zachodziło za horyzont, to ja i tak postawiłam na krótkie spodenki, i bluzkę z krótkim rękawkiem. Jest jeden powód: Nie chciało mi się szukać czego innego, a to było na wierzchu. Podeszłam do szafy, i wyciągnęłam z niej zestaw. Szybko poszłam do łazienki, przebrałam się <klik>, poprawiłam makijaż i wyszłam gotowa.
-Już?
-Już -powiedziałam stanowczym głosem, i razem z Arianą zeszłyśmy na dół. Oznajmiłam babci i wujkowi że wychodzę, po czym opuściłam dom. Poszłyśmy do parku. Tam mogłam się odstresować. Ariana nic nie mówiła. Wiedziała że teraz powinnam trochę pomyśleć i całkowicie przemyśleć to. Ale jak ja mogę mieszkać na przeciwko niego i nie wejść do jego domu? Jak ja mogę przechodzić koło niego, i nie spojrzeć? Jednak najgorsze jest to że zobaczę go w telewizji, a cichutki głosik w mojej głowie powie "On już nie jest twój" Jeżeli teraz nie dam mu szansy, to potem mogę go zobaczyć z nią. Przecież sama tak mu powiedziałam. Jednak nadal miałam nadzieję że on się nie podda. Miałam nadzieję że kocha mnie, i nie pozwoli mi odejść. Jednak to była tylko nadzieja....
      Gdy już postanowiłyśmy wrócić było na prawdę ciemno. Szłyśmy oświetlonym, wąskim chodniczkiem w środku parku. Dookoła była totalna cisza. Nikt już nie chodził. Jednak czasami dało się zauważyć jakiegoś chłopaka z psem. Szłyśmy w ciszy, aż w końcu Ariana to przerwała:
-To jak? Co masz zamiar zrobić?
-Sądzę że muszę wyjechać. Wrócę do Polski. Muszę trochę ochłonąć, odpocząć od tego wszystkiego. Może dla niektórych to nie jest dużo, może dla niektórych to bez sensu, przecież on nic nie zrobił, nie mam dowodów. Zastanawiają się dlaczego po prostu nie mogę mu wybaczyć, i żyć dalej. Jednak dla mnie to jest na prawdę straszne. Jeżeli ktoś by się znalazł w tym miejscu co ja, na pewno by tak nie uważał.
-Ale kto powiedział, że ktoś tak uważa? Myślę że każdy zdaje sobie sprawę z twojej sytuacji.
-Mam taką nadzieję. Bo z każdą moją podjętą decyzją uważam że za bardzo to wszystko przeżywam. Że nie powinnam wyjeżdżać bo to bez sensu...
-Nic nie jest bezsensu. Jakiś sens musi mieć. -Ariana się zaśmiała. Po tym nastała cisza. Przerwałyśmy ją dopiero gdy doszłyśmy do domu, ponieważ się pożegnałyśmy.
_________________________
No więc:
1.Długo musieliście czekać, ponieważ miałam karę i nie miałam możliwości by go szybciej napisać.
2.Dziękuję że było pod ostatnim rozdziałem, tyle komentarzy, ile było wymagane.
3.Miło, ale naprawdę miło było znowu zobaczyć pod rozdziałem 7 komentarzy. Dziękuję tym osobom za "taki wysiłek" <3
4.Rozdział osobiście mi się nie podoba, ale niestety, jest to co jest, i trzeba się tym cieszyć. Coś ostatnio nie mam ochoty na pisanie, nie wiem czemu.

No to tyle. Do następnego :*

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 16.

Nogi mi się ugięły, a ręce zadrżały. Napis, po napisie sprawiał że coraz bardziej chciało mi się płakać. Zapłaciłam za gazetę i pobiegłam w stronę drogi. Cały czas powstrzymywałam łzy. Machnęłam ręką, a taxówka się zatrzymała. Podałam facetowi mu adres, i ruszył. A ja zaczęłam znowu czytać. Nie interesowało mnie w tej chwili gdzie jest Ariana, chociaż było mi głupio, że tak się zachowałam.
"Zayn Malik, zdradził swoją dziewczynę Patrycję Hałas. Widziano go z Perrie Edwards, z Little Mix. Para była widziana w restauracji, a potem pojechali do hotelu. Co tam się działo? Czy Zayn zdradza Patrycję? Czy to koniec ich związku?" Niestety, takie właśnie słowa przeczytałam w gazecie, w której były również zdjęcia z tą blondyną. Teraz byłam w domu. Byłam sama. Mogłam płakać ile chciałam. Nie oszczędzałam łez. Spływały mi po policzku, mocząc dalej bluzkę...patrzałam na ich zdjecia i zastanawiałam się, jaka dzisiaj będzie wymówka? Bardzo go kocham. Chcę żeby to nie była prawda, chcę żeby to wszystko się wyjaśniło. Jednak z każdą chwilą przestaje wierzyć samej sobie. Cały czas wmawiam sobie, że to nie prawda, że on nie mógł mi tego zrobić. Jednak zdjecia to jedno, a moje przypuszczenia to drugie. Rozpaczałam i rozpaczałam...aż usnęłam.
      Obudziłam się, gdy usłyszałam otwierające się drzwi. Do pokoju weszłam babcia z wujkiem.
-Babcia -krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję -wreście wróciłaś
-Też się cieszę. -powiedziała i pocałowała mnie w czoło. -płakałaś? -zapytała. Przed nią nie da się nic ukryć.
Ja nic nie powiedziałam tylko wtuliłam się w nią jeszcze bardziej i zaczęłam płakać.
-Przepraszam -powiedziałam, odsuwając się od niej. -pójdę do siebie -przytuliłam ją ostatni raz i poszłam do siebie.
Weszłam do pokoju, i zakluczyłam drzwi. Położyłam się na łóżko, wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać. Zastanawia mnie jedno...co to za chłopak, skoro muszę przez niego płakać? Czy tak powinien się zachowywać? Czy to jest odpowiednie zachowanie? Nie sądzę. Byłam bardzo zła, ale musiałam się ogarnąć.  Wstałam i otarłam łzy. Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic, i puściłam zimną wodę. Moje ciało było całe rozgrzane, i jak się dobrze orientowałam to dostałam gorączki. Zimna woda, bardzo mnie ochłodziła. Krople padały na moje ciało, które odczuwało wielką ulgę. Chodź na chwilę mogłam się odprężyć. Zapomnieć o złych rzeczach....gdy już byłam doskonale umyta, wyszłam i owinęłam się w ręcznik. Powoli podeszłam do lustra, zostawiając za sobą mokre ślady. Przyglądałam się sobie. Oczywiście nigdy nie uważałam siebie za jakoś nie wiadomo jak piękną dziewczynę, jednak wiem że każda jest wyjątkowa, każda jest wyjątkowa na swój sposób. Dlatego nie rozumiem dlaczego on mógł to zrobić? Znudziłam mu się po tych jak dobrze kojarzę zaledwie dwóch tygodniach? Nie mogłam uwierzyć....na prawdę.
Dokładnie wytarłam każdą część ciała, na co nałożyłam czystą bieliznę, a na to jeszcze piżamę. Wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżko i wtulona w poduszkę, usnęłam.
                                           Następny dzień
Obudziłam się, a słońce przedzierało się do pokoju, przez niewielkie okno. Jakoś nie miałam ochoty by wstać. Nie miałam ochoty rozpocząć następny zły dzień w moim życiu. Nie wiem czy dam radę. Nie wiem czy sobie poradzę...w końcu wstałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej jakiś bardzo wygodny, nie za ładny strój. <klik> Ściągnęłam piżamę, i ubrałam go. Po czym usiadłam na łóżku. Nogi skurczyłam i obięłam rękoma, a na koanach położyłam podbródek. Patrzałam w jedno miejsce. Nie kontaktowałam. Nie wiedziałam już co się wookoło mnie dzieje. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Patrycja, proszę otwórz. To ja Ariana. -usłyszałam przyjazny głos dziewczyny. Po cichutku podeszłam do drzwi, i przekręciłam klucz. Otworzyłam drzwi, a dziewczyna rzuciła mi się na szyję.
-Tak mi przykro. Co za dupek. -była naładowana złymi emocjami.
A ja nwm czemu, ale gdy zaczęła o nim mówić znowu się popłakałam. Lecz od razu wzięłam się w garść i z uśmiechem na twarzy powiedziałam:
-Proszę usiądź. -obydwie usiadłyśmy na łóżku i chwilę rozmawiałyśmy. Jednak nie o Zaynie, bo wiedziała że tego nie zniosę. Minęło gdzieś tak z 30 minut, gdy do pokoju weszła babcia.
-Patrycja, masz gościa -po jej minie, wiedziałam że to Zayn. Serce zabiło mi szybciej. Wszedł do pokoju z głową spuszczoną.
-Ariana, zostaw na samych. -poprosiłam więc wyszła, a ja z Zaynem zostałam sama...
-----------------------------------
No macie już...zdążyłam przed 24 :D hahaha xd
A więc tak, komentarzy jest 2, a wejśc wiecie ile? Zaskoczę was. Dzisiaj weszło 144 osoby, a tylko dwie skomentowały! Czujecie to? Już nie będzie rozdziału za nic. Pisaliście że nie mam wymuszać. Ale przy tylu wejściach, niestety...
               5 KOM = NOWY ROZDZIAŁ
chociaż powinno być już wiecej...ale obawiam się że nie będzie nawet tych 5 ;/

Imagin.

Kolejny raz to samo. Kolejny raz to zrobił. Kolejny raz mnie zdradził. Czy jestem zła? Nie. Już się przyzwyczaiłam. Przyzwyczaiłam się że ja mu nie wystarczam. Zdradza mnie, i wie o tym cały świat. Jednak on wszystkiemu zaprzecza. Mówi że nic nie zrobił. Że te zdjęcia to tylko fanki. A ja mu wierzę, bo może chcę wierzyć? Może nie chcę dopuścić do siebie myśli że mnie zdradza? Tak sądzę.  Jednak w głębi serca, ja wiem że to wszystko kłamstwo. Po dwóch latach związku umiem odróżniać kiedy mówi prawdę, a kiedy kłamie. Jednak nic z tym nie robiłam. Zawsze jakoś się odstresowałam. I dzisiaj było tak samo. Zamknęłam się w łazience, z szafki, pod umywalką, wyciągnęłam żyletki. Odkryłam moją już mocno pokreśloną rękę i zaczęłam stawiać kolejne kreski. Pozwalałam by krew sama spłynęła po moich dłoniach. Stałam i rękoma podpierałam si umywalki. Patrzałam w lustro…i wstydziłam się sama siebie. Wstydziłam się że tak długo pozwalałam Harremu sobą manipulować. Wstydziłam się że pozwalałam Harremu zdradzać mnie. Wiedziałam że to robi i nic nie robiłam. Za bardzo go kochałam. Jednak teraz? Teraz gdy patrzę na siebie ze złością, wiem że już tak nie chcę . Nie pozwolę Harremu na to by przez niego śmiał się ze mnie cały świat. Oni bardzo dobrze wiedzieli że on kłamie. Stałam się pośmiewiskiem. Śmiali się że wierzę w każde jego słowo. Chociaż nie znali całej prawdy. Ja już tak nie wytrzymam…nagle usłyszałam hałas dochodzący z dołu. Wiedziałam że Harry wrócił. Ręce wytarłam ręcznikiem, i zakryłam bluzą. Na dłoniach namazgałam napis, i zeszłam na dół. Zobaczyłam go. Z uśmiechem na ustach, ściągał buty.
-Cześć kochanie –powiedział i przybliżył się, żeby mnie pocałował. Zrobiłam krok w tył.
-Coś się stało? –zapytał zdziwiony, co mnie bardzo rozśmieszyło.
-Nie, nic się nie stało –powiedziałam i rzuciłam mu pod nogi, gazetę w której pisali o kolejnej zdradzie
Podniósł ją i zaczął czytać
-Ale to nie pra….
-Nie kłam –przerwałam mu – ja znam prawdę. Za każdym razem udawałam ze ci wierzę, bo cię kochałam. Ale teraz…dużo się zmieniło.
-Ale jak to? Przecież…
-To koniec Harry. Już nie ma nas. Uczyłeś mnie kochać, a teraz sam nie umiesz…. – wypowiedziałam ostatnie słowa, i odkryłam ręce. (im fine-Jest mi dobrze) 

Harremu szczęka opadła, gdy zobaczył moje ręce, nie mógł uwierzyć że to przez niego.

-Ja…przepraszam… -powiedział, a do jego oczu napłynęły łzy.
_________________________
Taki krótki imagin :D Mam nadzieję że się spodobał i wkońcu zaczniecie komentować....szkoda że przestaliście komentować...no ale co was to obchodzi ,prawda?
Rozdział może dzisiaj....

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 15.

-Słucham.? -powiedziałam obojętnie do słuchawki.
-Cześć kochanie. -usłyszałam troskliwy głos matki. Jednak to mnie nie ruszyło. Teraz już nie była moją matką, teraz stała się nikim ważnym w moim życiu.
-Nic Ci nie jest? Jak się czujesz? -ciągnęła dalej. A ja jakoś nie miałam ochoty na rozmowę z nią.
-Wszystko dobrze. Nie musisz sobie zadawać tyle trudu i nie musisz się o mnie martwić. Ja sobie poradzę.
-Ale co ty wgl. mówisz? Jaki trud? Jesteś moim dzieckiem. Musze się martwić. Ty nie wiesz co mówisz.
-Już ja bardzo dobrze wiem co mówię...-chwila ciszy- trochę jestem śpiąca, do widzenia. -pożegnałam się, z   własną matką, jak z osobą obcą. Oczywiście trochę mnie to bolało. Że mnie zostawili. Że to praca zawsze była na pierwszym miejscu. Jednak też dużo im zawdzięczam. Bo gdyby nie oni nie przyjechałabym tutaj, nie poznała chłopaków. To dzięki nim tyle przeszłam w życiu. W końcu się z kimś zaprzyjaźniłam, w końcu zaczęłam z kimś rozmawiać. Tam gdzie mieszkałam na pewno do końca życia byłabym sama...moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Fakt, byłam sama, więc to ja musiałam otworzyć. Leniwie zwlekłam się z łóżka, a moim oczom ukazała się piękna blondynka.
Spojrzała na mnie i powiedziała:
-Cześć. Słyszałam co Ci się przytrafiło. Współczuję.
-A my się znamy? -zapytałam, bo na prawdę jej nie poznawałam.
-Nie pamiętasz? W parku się przedstawiałam. Jestem Ariana. -gdy to powiedziała, zaczęłam sobie coś przypominać.
"Stanęła nam na drodze i powiedziała:
-Cześć, jestem Ariana. -wyciągnęła rękę w moją stronę.
-Cześć, jestem Patrycja. -powiedziałam podając jej rękę, byłam strasznie zmieszana, nie wiedziałam o co chodzi. Czy tu wszyscy się tak zachowują.?!
-Chcecie iść ze mną do wesołego miasteczka.? -zapytała
-Wiesz...musimy już wracać do domu.-wyprzedził mnie Niall, i łapiąc za ramiona odwrócił w stronę domu.
-No dobrze, ale jeszcze się spotkamy, nie.? -zapytała znowu.
-Taa. Do zobaczenia. -powiedział Niall, i teraz już wracaliśmy w drogę powrotną.
-Czemu nie idziemy do wesołego miasteczka.? Przecież mieliśmy iść. -zrobiłam smutną minkę.
-Kiedy indziej. Nie chciałem iść z tą dziewczyną.
-A no właśnie, dlaczego ją spławiłeś, coo.? -powiedziałam głośniej i bardziej srogo, ale w żartach.
-No bo chciałem ciebie lepiej poznać i pobyć z tobą sam na sam. Widziałaś jaka ta dziewczyna zakręcona. -zaśmiał się.
-No tak. Ale teraz będę się nudzić w domu. -posmutniałam.
-No to zapraszam cię do siebie, ogólnie mieszkam z przyjaciółmi ale pójdziemy do mnie, nie będą przeszkadzać.
-No okej. -odparłam."
-Już pamiętam. Wejdź. -zaprosiłam dziewczynę do środka. Usiadła w salonie, a ja tymczasem poszłam zrobić herbatę. Gdy wróciłam dziewczyna odkładała pilot na stół, a telewizor był wyłączony.
-Coś nie tak? -spytałam odkładając herbatę na stół.
-Nie wszystko w porządku, tylko znowu opowiadają bzdury. -oczywiście byłam ciekawa, co takiego mówili, że aż wyłączyła telewizor. Ale nie powiedziała mi, więc dałam sobie spokój.
      Ariana okazała się całkiem fajna. Trochę zakręcona, nie bała się nic powiedzieć. Nie znałam jej za długo, ale już wiedziałam że jest świetną dziewczyną i wiedziałam że się zaprzyjaźnimy.
     O godz. 16:28 postanowiłyśmy wyjść na miasto. Więc szybko pobiegłam na górę, i przebrałam się. Nałożyłam na siebie białą bluzkę, spódniczkę, białe trampki i sweter. W łazience jeszcze poprawiłam makijaż. I gotowa zeszłam na dół. Do torebki zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i razem z Arianą poszłyśmy do sklepów. Kupiłam sobie, pare nowych bluzek, i parę trampek. Później postanowiłyśmy że pójdziemy do szpitala. Niestety babcia dalej musiała tam leżeć.
-Cześć babciu. -powiedziałam gdy tylko zobaczyłam babcię.
Oczywiście uśmiechnięta odpowiedziała:
-Witaj kochanie. A to kto? -zapytała patrząc na Arianę.
-Moja przyjaciółka Ariana. -dziewczyna podała jej rękę, a potem dziwnie się na mnie spojrzała. Pewnie nie sądziła że nazwę ja już "przyjaciółką". Ja też nie sądziłam że tak ją polubię.
Z pół godziny posiedziałyśmy u babci. Więc gdzieś ok. 18:24 wyszłyśmy. Poszłyśmy jeszcze na stragany. I kiedy przechodziłyśmy koło stoiska z gazetami, moją uwagę przykuł jeden artykuł. Na którym wielkimi literami napisane było "SKANDAL",patrząc dalej, zauważyłam że tych gazet jest więcej i więcej. Łzy napłynęły mi do oczu. Wziełam jedną z nich do rąk i zaczęłam czytać....
________________________
W końcu go napisałam. Mam nadzieję że się podoba i mam też nadzieję że tych komentarzy będzie więcej niż pod ostatnim rozdziałem ;/

środa, 22 maja 2013

Rozdział 14.

W końcu się ogarnełam, i wróciłam do swojej sali. Położyłam się na łóżka, a że byłam bardzo zmęczona...usnęłam.
sen:
Budzę się, a dookoła mnie nie ma nic.
Jestem w sali, w której znajduje się,
tylko ja i moje łóżko...
wstaję i wychodzę na korytarz.
tam też nikogo nie ma, chyba że...
bym liczyła osoby leżące...a raczej zabite,
leżą na ziemi w kałużach krwi.
nie wiem co tu się stało, boję się...
idę dalej. w końcu dochodzę do pokoju babci..
leży na łóżku, i tak jak reszta...
cała we krwi, z nożem w klatce piersiowej.
podchodzę do niej, i nie wiem dlaczego...
sprawdzam puls...wiadomo że nie żyje..

Obudziłam się. Przestraszona. Ale nie bałam się snu, tylko tego czy babcia żyje. Ten sen bardzo mnie wystraszył, więc postanowiłam wyjść zobaczyć czy babcia żyje. Wyszłam powoli, bo nie miałam za dużo sił. Ledwo co doszłam do jej pokoju... Otworzyłam drzwi, a tam zamiast zastać babcię, zastałam pięlęgniarkę. Spojrzałam na łóżko, które było pościelone, jak nigdy. Wiedziałam co się stało. Umarła, nie uratowali jej. Łzy napłynęły mi do oczu. I....upadłam. Zrobiło się ciemno....

Ocknęłam się....Leniwie podniosłam powieki do góry, i poczułam że ktoś trzyma mnie za rękę. Przetarłam oczy wolną ręką, i wtedy ją zobaczyłam...siedziała tu ze mną, i trzymała mnie za rękę. Momentalnie pojawił się uśmiech na mojej twarzy, nie mogłam uwierzyć że ona żyje. Że moja kochana babcia jednak żyje. To było niesamowite uczucie.
-Babciu ty żujesz...-wyszeptałam jakbym dalej nie wierzyła w to co widzę.
-Żyję, żyję. -babcia uśmiechała się do mnie szeroko.
-Dlaczego oni zaścielili twoje łóżko? -mówiłam ledwo żywa.
-Po prostu przenieśli mnie na inną salę. Nic więcej. Nie wiem dlaczego tam gwałtownie zaaragowałaś. -przytuliła mnie. A że była juz godz. 23:47. Poszła do siebie. A ja wykończona dalej usnęłam.
        Następny dzień.
Gdy się budziłam byłam wypoczęta. Czułam się jak ryba w wodzie. Dzisiaj miałam wyjść, co mnie bardzo cieszyło. Poszłam do łazienki i tam ubrałam się w przygotowane, już dawno ubrania. Umalowałam trochę, uczesałam i wróciłam do sali. Poczekałam jeszcze z 30 minut, i dostałam wypis. Zadzwoniłam po Zayna. I już o 12 był u mnie. Razem pojechaliśmy do domu. Ja praktycznie nie miałam żadnych rzeczy w tym szpitalu. Jedynie jedną siatkę, z najpotrzebniejszymi rzeczami.
Gdy wjechaliśmy na podjazd, pożegnałam się z Zaynem i poszłam do siebie. A dlaczego pożegnałam? No bo wiedziałam że nie będę mogła do niego iść, ponieważ lekarz mnie wypuścił pod jednym warunkiem. Czyli że będę w domu odpoczywać..
       Gdy przekroczyłam próg domu, poczułam piękny zapach, dochodzący z kuchni. Położyłam siatkę na szafkę i ruszyłam do mojego ulubionego miejsca. Oczywiście był tam wujek. Właśnie piekł kurczaka, więc z tąd te zapachy.
-Cześć wujek.
-O jak fajnie że wróciłaś. Właśnie robię kurczaka.
-No to fajnie. zaniosę tylko rzeczy na górę, i zejdę.
Pobiegłam po siatkę i zaniosłam ją na górę. Postanowiłam że wejdę jeszcze na laptopa. Więc szybko go odpaliłam. Obejrzałam wszystkie stronki. No a na tt bardzo się ucieszyłam. Bo fanki chłopaków życzyły mi na moim koncie szybkiego powrotu do zdrowia itp. Cieszyłam się że są takie miłe. Sądziłam że raczej będą mnie hejtować. Ranić. Jednak nie...Moje myśli przerwał wujek. Który wołał że kurczak gotowy. Szybko wyłączyłam laptopa i zbiegłam na dół.
Zjadłam z wujkiem obiad...był bardzo dobry. Chyba mój ulubiony.
Po posiłku chciałam pomyć jednak wujek się nie zgodził. Kazał mi odpoczywać. No więc udałam się do salonu. Włączyłam telewizor, przykryłam się kocem i wygodnie ułożyłam. Włączyłam jakiś program, na którym leciała jakaś komedia. Zaczęłam oglądać jednak zaraz zadzwonili rodzice...Szybko sobie o mnie przypomnieli.....

sobota, 18 maja 2013

Info.

A więc tak. Widzę że nie każdemu się podoba to co robię. Więc po pierwsze ja tych komentarzy nie wymuszam tylko o nie proszę, a jeżeli wam zależy to skomentujecie, a nie pojawiają się kom typu: To chore, że wymuszasz komentarze.   
Jeżeli tak sądzicie, no to może ja muszę trochę odpocząć od pisania? Tak? No to dobrze. Zawieszam bloga, do odwołania. 
PS. A hejty możecie już zostawić dla siebie.