czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 23.

Jak się obudziłam ledwo widziałam. Nie dość że po nocy płaczu, oczy całe czerwone, to jeszcze do tego wstałam bardzo szybko. A usnęłam kiedy? Pare razy po 2 godzinki. Byłam wykończona. Przetarłam oczy rękoma i spojrzałam na zegar. Była 8. Położyłam się na boku i patrzałam w coś co było przede mną. Nie skupiałam uwagi co, bo to bez różnicy. Nic ważnego w tym momencie. Jeszcze dwa tygodnie wakacji i wyjeżdżam. Byłam tu zaledwie miesiąc i trochę a tyle się tu działo. Tyle miłości. Teraz kiedy już wszystko, może nie do końca, ale prawie wszystko było dobrze, to znowu się schrzaniło. Zastanawia mnie jedno. Po co ja wspinam się na samą górę? Żeby potem spaść na sam dół? Tak jest w moim życiu. Coś zrobię dobrze, jest dobrze, a tu nagle coś, jedna mała głupia rzecz rozwali wszystko. Czemu to wszystko musi być takie trudne?
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś dresy i luźną koszulkę. Na to nałożyłam bluzę, a włosy związałam w niechlujnego koka. Nie robiłam makijażu. Nie potrzebuję, nie teraz, nie dzisiaj.
Przejrzałam się w lustrze, wyglądałam co najmniej jak bezdomny. No ale cóż. Szczerze? To teraz postanowiłam zrobić makijaż. Musiałam jakoś zatuszować te moje czerwone, podpuchnięte oczy. Może nie jakoś mocno, ale chociaż trochę!
Więc teraz, kiedy już byłam gotowa zeszłam na dół. Zastałam tam jak oczywiście zawsze babcię. Przywitałam się ze sztucznym uśmiechem, bo nie chciałam żeby cokolwiek podejrzewała. Nie chcę nikomu o tym mówić. Sama już nie wiem co mam zrobić. Przecież nie kocham Nialla w ten sam sposób co Zayna. Jest on w moim sercu, ale tylko jako przyjaciel.
Dobra, przestanę już się tym zadręczać. Sama nie wiem nic o swoim życiu. Zmienia się ono cały czas, ale myślę że za szybko. Przecież półtora miesiąca temu nie lubił mnie nikt oprócz rodziców. A dzisiaj? Pewnie więcej osób niż mogę sobie wyobrazić. To jest już coś. Z Zaynem też szybko zaczęłam chodzić. Może nie do końca wszystko przemyślałam. Jednak wiem czego chce od życia i będę do tego dążyć.
-Muszę Ci coś powiedzieć –z zamyślenia wyrwała mnie babcia, przestałam robić śniadanie i spojrzałam na nią.
-Tak?
-Jutro przyjeżdżają po Ciebie rodzice. Najprawdopodobniej już się nie zobaczymy w te wakacje. –WHAT? Ale jak to!? Przecież ja mam tyle spraw do przemyślenia. Jak z nimi później porozmawiam? Nie chcę się rozstawać z Arianą! Przecież niedawno ją poznałam! Nie chce wracać.
-Muszę wracać?
-Nie ode mnie to zależy. Musisz porozmawiać z rodzicami.
-Okej. –powiedziałam od niechcenia. Przecież oni nie mogą mi tego zrobić. Nie mogę wyjechać. Nie teraz.
     Po spożyciu posiłku poszłam do siebie na górę. Od razu wzięłam telefon do ręki i wystukałam numer od mamy. Usiadłam na łóżku po turecku i przyłożyłam telefon do ucha. W tym samym czasie nie wiadomo skąd, przyszedł Zayn. Usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem. Dałam mu buziaka, po czym zaczęłam rozmawiać z mamą która właśnie odebrała:
-Cześć mamo
-Cześć córeczko. Co jest? Coś się stało?
-No bo wiesz, babcia mi powiedziała że chcecie żebym już wróciła. I to jutro. A ja nie chcę wracać. Chcę tu zostać do końca wakacji.
-Przepraszamy, ale nie możesz. Mamy zarezerwowane bilety na jutro. Przylatujemy po ciebie i z tobą wracamy. Może i nie chcesz ale jestem pewna że jeszcze spotkasz się z babcią. Może w święta ?
-Naprawdę nie mogę zostać? –teraz już mówiłam prawie przez łzy. Już jedna spływała mi po policzku, ale to dopiero początek.
-No niestety, nie możesz.
-No dobra, paa. –powiedziałam, rozłączyłam i rzuciłam. Telefon się wyłączył, a ja wtuliłam się w tors Zayna i zaczęłam jeszcze bardziej szlochać. Jednak nie jakoś mocno, bo prawie wszystko wypłakałam w nocy.
-Kochanie nie płacz. Wszystko będzie dobrze.
-Wracam do domu. Jutro.
-Jak to? Jutro?
-Tak, jutro. Rodzice sobie tak wymyślili. I co? Muszę. Ale obiecaj mi że się spotkamy. Kocham Cię..-patrzałam mu w oczy. Chciałam widzieć czy kłamie, czy mówi prawdę..
-Oczywiście że tak. Kocham Cię. –powiedział z uśmiechem i przetarł moje łzy, po czym mnie pocałował.
Oboje się położyliśmy na łóżku i urwał mi się film. Usnęłam.
          3 godzinki później
Obudziłam się jeszcze bardziej zmęczona, mimo że spałam. No ale każdy normalny człowiek tak ma, że po drzemce czuję się bardziej zmęczony, niż był przed. To normalka.
Obejrzałam się za siebie. Nie było tu Zayna. Wstałam więc i podeszłam do okna. Spojrzałam w okno Nialla. Było zasłonięte, co dziwne bo nigdy nie było. Smutno mi się zrobiło. Ale co ja mogę poradzić na to że go nie kocham? Przecież wie że traktuję go tylko jak przyjaciela. Takiego najlepszego, najbliższego mojemu sercu. Przecież nie mogę nic robić żeby uszczęśliwić siebie, Zayna i Nialla. Tak się nie da. Robię wszystko jak umiem najlepiej, a i tak wychodzę na tą najgorszą, prawda?
Tak prawda…
     Zeszłam na dół. Babcia oczywiście w kuchni, więc ja poszłam do salonu. Włączyłam sobie telewizor i znalazłam jakiś film. Oglądałam go gdzieś tak do 13:48. I akurat jak się skończył, zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć. Oczywiście była to Ariana. Wpuściłam ją do środka i zaprowadziłam na górę. Opowiedziałam o wszystkim. Cieszę się że mogłam się komuś wygadać. Bo już się bałam że cała ta sytuacja zniszczy mnie od środka. Dziewczyna nie miała dla mnie żadnych rad, bo nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji. Jednak kiedy powiedziałam że wyjeżdżam, płakała. Z jednej strony nie cieszyła się że ją opuszczam, ale z drugiej powiedziała że to może czas na nowe życie? Bez  nich… Skoro mam z nimi tyle problemów. Chociaż ja tak nie uważam. Może trochę mamy kłopotów miłosnych, ale to chyba nie znaczy że mamy się rozstać, zapomnieć o sobie, prawda?
     Cały czas rozmawiałam z Arianą. Ciężko znosi to że muszę wyjechać. Może nawet się już nigdy nie spotkamy? Wszystko jest możliwe
-Obiecasz mi coś?
-A co?
-Że nigdy o mnie nie zapomnisz –powiedziała, a ja ją przytuliłam
-Oczywiście że nigdy o tobie nie zapomnę. To jak zapomnieć się umyć. –zaśmiałam się i poprawiłam jej tym humor. Oczywiście mi też się nie podoba, że muszę wyjeżdżać szybciej niż powinnam, ale cóż zrobić? Mogę tu przylecieć kiedyś. Na przykład święta możemy spędzić razem….
    Ari pomogła mi się spakować i już o 19 siedziałyśmy zmęczone na łóżku. Po 30 minutach Ariana poszła do siebie, i niespodziewanie przyszedł Louis z Liamem.
-Cześć chłopaki. Co chcecie? –zapytałam, bo byłam zdziwiona ich wizytą
-Cześć, chcieliśmy cię o coś poprosić.
-Tak, a o co?
-My wiemy ze Niall cię kocha, wiemy że ci powiedział, wiemy że ty kochasz Zayna a nie jego. Ale czy mogłabyś z nim porozmawiać? On nie wyszedł dzisiaj z pokoju. Nic nie jadł. Czy ty rozumiesz w jakim on jest stanie, skoro nie je?
-Ale co ja mam mu powiedzieć? Że co? Że go kocham? Mam tak powiedzieć żeby zaczął jeść? No sorry chłopaki ale nie mam pojęcia o czym mam z nim rozmawiać. Kocham go, ale jak przyjaciela. A jak znowu mu to powiem, to tym bardziej będzie zamknięty w sobie.
-No proszę.
Zastanawiałam się. No bo naprawdę nie mam pojęcia co mam mu powiedzieć. Chłopaki jednak nie czekali na moją decyzję, tylko Lou przerzucił mnie przez ramię i postawił dopiero pod drzwiami Horana. Wcisnął mi do rąk jedzenie i powiedział żebym chociaż dała mu jedzenie.
Zapukałam więc do drzwi, ale nikt nie otwierał i nawet nic nie mówił. Nacisnęłam więc na klamkę. Drzwi były otwarte, więc weszłam. W pokoju było strasznie ciemno, ledwo zauważyłam Horana na łóżku. Podeszłam bliżej. Na szafkę położyłam jedzenie i usiadłam na łóżku. Niall spał, więc nici z rozmowy. Wzięłam do ręki kartę i napisałam
„Cześć Niall. Wiem że Cię krzywdzę, a nie chcę tego. Ale nie bój się, jutro już mnie nie będzie. Wyjeżdżam do domu. I najprawdopodobniej już się nie zobaczymy. Może i lepiej? Najlepiej będzie jak o mnie zapomnisz, znajdziesz sobie kogoś na kogo zasługujesz. Jesteś wspaniałym chłopakiem, więc dziewczyn które chciały by cię poznać, nie brakuje. Proszę zrób to dla mnie i najlepiej o mnie zapomnij.
Smacznego kochanie :*
        Patrycja”
Tak napisałam na kartce. I położyłam ją koło jedzenia. Nie ukrywam że nie płakałam. Pisząc żeby osoba na której tak naprawdę Ci zależy w życiu, zapomniała o tobie, nie da się nie płakać.  Popatrzałam na blondyna jeszcze chwilę. Tak słodko wygląda jak śpi. Pocałowałam go w czoło i wyszłam z pokoju. Chłopaki podsłuchiwali, ale im się nie udało.
-I co?-zapytał Zayn który też do nich dołączył
-I nic. Śpi. Napisałam mu kartkę. A teraz idę do domu.
-Nie obejrzysz znami filmu? Przecież jutro już cię nie będzie.
-No okej. Ale jeden film.
         Oczami Nialla
Obudziłem się po krótkiej drzemce i sięgnąłem telefon z szafki by sprawdzić która godzina. Jednak zauważyłem że jest tam jedzenie i kartka. Podniosłem ją i zacząłem czytać.
Czyli wyjeżdża –pomyślałem kiedy już przeczytałem kartkę. Mam o niej zapomnieć? Jak? Przecież ją kocham…
Zjadłem zostawione przez nią jedzenie i zszedłem na dół. Było strasznie cicho, więc też poruszałem się cicho. Weszłem do salonu i tam ją zobaczyłem. Leciał jakiś film i wszyscy spali. Patrycja była wtulona w Louisa, a w nią Zayn. Aż mnie w gardle ścisnęło. Byłem zazdrosny, jednak jak zawsze jak ich razem widzę... Popatrzałem jeszcze chwilę, bo w końcu widzę ją ostatni raz i poszedłem na górę.
     Oczami Patrycji
Obudziłam się i spojrzałam na zegar. Była 22. Szybo wstałam i wróciłam do siebie. Umyłam się, ubrałam i położyłam spać.
_________________________________________________
Tadam! Jest kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się spodoba. J Myślę że w następnym trochę się w czasie przeniesiemy. J Ale jeszcze nwm do końca :D
I chciałabym podziękować za tyle wejść. Może nie każdy komentuje, nie wie m dlaczego, no ale wiem że dużo osób musi czytać, bo dużo wchodzi. J Dlatego dziękuję wam! Mimo że nie wiem czy tak naprawdę dużo was czyta, ale mogę się domyślać xd
A i nawet długi ten rozdział, cnie? xD

    Do następnego :*

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 22.


Obudziłam się równo o 9. Od razu zeszłam z łóżka i podeszłam do szafy z której wyciągnęłam niebieski, luźny t-shirt, który włożyłam w czarne shorty. I nogi nałożyłam tego samego koloru vansy i poszłam do łazienki. Tam umyłam zęby i zrobiłam lekki make-up. Gotowa zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, w której oczywiście zastałam babcię. Przywitałam się, a ta kazałam mi usiąść do stłou, po czym położyła przed mną talerz grzanek, życząc smacznego. Podziękowałam i zabrałam się za jedzenie.
   Po śniadaniu zafundowanym przez babunię, wzięłam w rękę telefon i zadzwoniłam po Arianę. Jakoś wolałam spędzić dzisiejszy dzień z przyjaciółką. Po  całej tej akcji z tą całą Perrie, nabrałam do Zayna trochę dystansu. Oczywiście dalej go kochałam, ale już trochę inaczej.
-Słucham? –z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciółki która właśnie odebrała telefon.
-Cześć, wyjdziemy gdzieś? Może jakieś małe zakupy? Co ty na to?
-Okej, ale pod jednym warunkiem
-Jakim?
-Przyjdziesz po mnie –czułam że dziewczyna się uśmiecha
-Okej, leniu
-To świetnie. Adres napiszę ci w sms-ie.
-Okej. Paa
-Raczej do zobaczenia –poprawiła mnie i się rozłączyła
Już po chwili dostałam adres i wiedziałam gdzie mam iść. Oznajmiłam babci że wychodzę i tak też zrobiłam, wcześniej pakując to torebki telefon i pieniądze.
    Szłam przez park, bo tamtędy prowadziła droga do jej domu. Aż nagle zauważyłam dobrze znaną mi osobę. To był Niall, z jaką dziewczyną. Śliczna brunetka, trzymała się bardzo blisko blondyna. To dziwne ale poczułam się zazdrosna. Mimo że mam chłopaka, którego kocham, czułam to. Ale może to nie dla tego że mi się podoba? Może to dlatego że teraz jak wszystko już jest dobrze, wyjaśniliśmy sobie pare spraw i mamy dla siebie czas, to on znajduje sobie dziewczynę? Przecież wiadomo że teraz to już kompletnie nie będziemy się widywać. Jednak zdaję sobie sprawę, że jestem jego przyjaciółką i powinnam cieszyć się jego szczęściem, ale nie ukrywam że jestem zła.
    Nareszcie doszłam do domu Ariany. Był on na końcu parku, całkiem daleko od centrum, można tak powiedzieć że na odludziu. Ten malutki domek, przypominał chatkę, jakiejś baby jagi. Przestraszyłam się,  że może trafiłam nie tam gdzie miałam? Jednak podeszłam do drzwi i zapukałam. Czekałam i czekałam. A ta chwila dłużyła mi się niezmiernie, aż w końcu ktoś otworzył. Nie ktoś, ale Ariana. Uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna wpuściła mnie do środka. Zdjęłam buty i poszłam w głąb domu. Znalazłam się w salonie? Jak można to małe pomieszczenie tak nazwać. Zastałam tam mamę Ari (będę tak pisać, bo nie chce mi się całego imienia xd) Przywitałam się z uśmiechem i w zamian otrzymałam to samo. Jej mama nie była jakoś nadzwyczajnie ubrana i widać było że jest to już starsza kobieta. Nie tak jak moja babcia, ale nie taka młoda jak moja mama. Nie sądziłam że Ari jest…biedna. Po jej ubiorze nie można było tego wywnioskować. Ale jest na tyle duża że sama może sobie na nie zapracowała, prawda? Znowu się zamyśliłam, więc Ari zaczęła mi klaskać przed twarzą
-Co jest? –zapytałam zdezorientowana
-Idziemy do mnie, muszę wziąć pieniądze.
-Okej –powiedziałam i poszłam za nią, wzdłuż długiego korytarza. W końcu byliśmy u niej. Pokój nie był nic większy od poprzedniego i nie był lepiej urządzony. Jakaś stara kanapa i stare meble. Az żal mi się zrobiło, kiedy na to patrzałam.
Dziewczyna podeszła do szafy i z samej góry, sięgnęła małą skarbonkę. W której, muszę przyznać, że było nawet dużo pieniędzy.
-To idziemy? –zapytała, gdy już miała wszystko schowane.
-Tak, tak – i znowu wyszłyśmy z jej pokoju, w korytarzu ubrałam buty, pożegnałam się z jej mamą i razem z Ari wyszłam z domu. Szłyśmy tą samą drogą. Opowiedziałam więc przyjaciółce, co widziałam jak szłam do niej. Ona zaś mi powiedziała, że dobrze że blondyn w koncu sobie kogoś znalazł. Powiedziała że będę miała więcej czasu dla Zayna. Jednak ja uważam że my dużo czasu ze sobą spędzamy i chyba nie musimy więcej. No ale…
    W końcu doszliśmy do galerii handlowej. Zaczęliśmy po kolei zwiedzać każdy sklep. Nie mogłyśmy się na nic zdecydować, tyle tego było. Więc te zakupy zajęły nam 3 godziny. Jednakże ja nie chciałam jeszcze wracać, to znowu zaczęłyśmy chodzić po tych samych sklepach, Tyle że szukałyśmy jakiś śmiesznych strojów, które później przymierzałyśmy i śmiałyśmy się jak głupie. To zajęło nam kolejne 2 godziny. Była zatem już 15. Postanowiłyśmy coś zjeść, więc poszłyśmy do jakiejś knajpki. Mimo sprzeciwów koleżanki, to ja i tak zapłaciłam za nas obie. Przecież ja mam pieniądze, i moich rodziców na to stać. Skoro dla pracy, zostawili mnie u babci, to niech pracują…
O 16 opuściliśmy galerię. Jednak poszłyśmy jeszcze do parku i kupiłyśmy sobie tam lody, które zjadłyśmy przy fontannie, w której się chlapałyśmy. Na szczęście nie było tam za duzo ludzi i nikt nas nie widział i nie nakablował.
O 17 poszłyśmy w drogę powrotną. I po 30 minutach dopiero znaleźliśmy się w domu Ariany. Mama niestety jej już z domu nie wypuściła. Wiec mnie przeprosiła, chociaż nie byłam zła i się pożegnałyśmy. Oczywiście zapraszała mnie do siebie, jednak ja nie chciałam zostać. Bo później bałabym się jeszcze bardziej wracać po ciemku, przez park. Teraz się bałam, a co dopiero później?
    Szłam i szłam, a droga dłużyła mi się niemiłosiernie. Coraz bardziej się ściemniało, coraz mniej ludzi chodziło, a ja coraz bardziej się bałam.
Kiedy już prawie wychodziłam z parku, nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Stanęłam i prawie dostałam zawału. Patrzałam w jedno miejsce, a ten ktoś się nachylił i wyszeptał do ucha „cześć kochanie” Wtedy już wiedziałam kto to, odwróciłam się i pocałowałam Zayna w usta.
-Co ty tu robisz?
-Wracałem od kolegi, a ty?
-Od koleżanki –oboje się zaśmialiśmy i złączyliśmy nasze ręce. Oczywiście razem wróciliśmy do domu.
    Przed moim domem się pożegnaliśmy. Weszłam i ściągnęłam buty. Zakupy zaniosłam do pokoju i poszłam się wykompać, mimo że była młoda godzina. Kiedy wróciłam zeszłam na dół, z kuchni wzięłam coś do jedzenia i jak weszłam do pokoju, miałam gościa. Niall znowu wlazł przez otwarte okno.
-To że weszłeś raz i cię nie wygoniłam, to nie znaczy że możesz wchodzić ciągle –zaśmiałam się
-Ależ to właśnie to oznacza.
-Tak, oczywiście. To co Cię sprowadza?
-ty
-Ja? A dlaczego?
-Musimy porozmawiać
-O czym? Widziałam Cię dzisiaj w parku, z jakąś dziewczyną. O tym? Nie bój się, akceptuję ten związek, bo jesteśmy przyjaciółmi, cieszę się twoim szczęściem.
-O czym ty mówisz? Jaka dziewczyna?
-No to brunetka
-Ah ta.
-No tak, ta.
-To tylko fanka. Spotkałem ją i zaprosiła mnie do nando`s. Wiesz że nie mogłem odmówić.
-Czyli nie jesteście razem?
-Nie
-Aha. –zrobiło mi się głupio. Tak wybuchałam, zaczęłam o nich rozmawiać i wgl. Boże.. –To o czym, jak nie o tym, chciałeś rozmawiać?
-O nas
-Przecież nie ma żadnych nas. –nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Zresztą to nie wiedziałam nawet o co mu chodzi.
-Muszę ci coś powiedzieć
-No mów. –Niall wstał z łóżka i podszedł do mnie. Złapał mnie za ręce. Patrzałam w te jego piękne niebieskie tęczówki, które strasznie hipnotyzowały.
-Kocham Cię. –powiedział to tak szybko, że aż nie mogłam uwierzyć. Póściłam jego ręce i ze spuszczonym wzrokiem powiedziałam:
-Czemu mówisz mi to tak późno?
-Chciałem Ci powiedzieć w Irlandi. Jednak ty nie pojechałaś ze mną. To zamierzałem powiedzieć ci jak wrócę, ale wtedy się okazało że jesteś z Zaynem. Nie miałem odwagi.
-Wiesz, też Cię kocham, ale jak przyjaciela. Nie czuję do Ciebie tego co do Zayna, przepraszam.
-No tak –powiedział ze złością ? I wyskoczył przez okno. A ja stałam jak bym była wmurowana. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. Czy to może być prawda?
Byłam zła na siebie. Może powiedziałam coś nie tak i go zraniłam?
Położyłam się spać, ze łzami o oczach..
O boże, jak to możliwe, że taki krótki rozdział pisałam godzinę? :O Ja to mam ruchy O.o
I jak się podoba? Dlugo musiałam czekać na te 6 kom, nie? Tyle osób wchodzi, tyle czyta a tyle komentuje. O jezusiu :O
6 kom = nowy rozdział, nie Ma lekko, przykro mi xd

Muszę wam napisać że przeczytałam na asku. Takich chłopak, fejm, napisał parę rzeczy z dzieciństwa a oto jedno:
„kiedy miałem 9 lat miałem lekcje judo, i jak się rozgrzewaliśmy to puściłem głośno bąką.
Patrząc na sąsiadkę powiedziałem „JEZUSMARIA COŚ TY JADŁA, FUU”
Po treningu, jej chłopak z nią zerwał”
„Kiedy byłem mały lubiłem chodzić do przedszkola, i kiedy moja mama po mnie przychodziła, mówiłem przedszkolance, że w domu dają mi narkotyki, tylko żeby zostać dłużej w przedszkolu. Przedszkolance nie było do śmiechu”
Hahahahha, czy tylko ja jak to przeczytałam to aż płakałam ze śmiechu? Możliwe że tak, bo ja mam swietne poczucie humoru i śmieję się nawet z najgłupszej, nawet nie śmiesznej rzeczy XDDD

niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 21.

Powoli doszłam do domu. Obawiałam się trochę, no bo zaczynało się robić ciemno, a on został tam sam… no ale cóż. Sam chciał. Weszłam do domu chłopaków i weszłam do salonu, czyli tam gdzie oni siedzieli. Oznajmiłam że wracam już do domu i pożegnałam się z nimi. Oczywiście do drzwi odprowadził mnie Zayn
-Czemu już idziesz?
-No muszę jeszcze coś sprawdzić, załatwić.
-No okej. A gdzie Niall?
-Powinien niedługo wrócić. –rzuciłam w jego stronę sztuczny uśmiech, po czym dałam buziaka i wyszłam z domu. Do siebie nie miałam daleko, bo chyba zaledwie 10 kroków. Doszłam nawet nie w minutę. Otworzyłam drzwi, przy których od razu ściągnęłam buty. Poszłam szybko do siebie na górę. Od razu odpaliłam laptopa, po czym załatwiłam to co chciałam. Miałam nadzieję że niespodzianka się spodoba. A paczka przyjdzie szybko.
 Zamknęłam laptopa i poszłam do łazienki. Tam szybko ściągnęłam swoje ciuchy i weszłam pod prysznic. Umyłam się dokładnie i wyszłam z pod niego, owijając się ręcznikiem. Szybko wysuszyłam włosy i wyszłam z łazienki, kierując się do pokoju. Tam podeszłam do szuflady i wyciągnęłam z niej bieliznę. Po czym opuściłam ręcznik tak że opadł mi do kostek. Szybko ubrałam wyciągniętą bieliznę. Po czym nałożyłam na swoje ciało jakąś luźną bluzkę. Ręcznik odniosłam tam gdzie był prędzej i położyłam się spać.
              Następny dzień
Obudziłam się o 8:12. Szybko się ubrałam i zbiegłam na dół. Zjadłam śniadanie, po czym udałam się do łazienki. Tam zrobiłam lekki makijaż, umyłam zęby, a kiedy już schodziłam na dół. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam otworzyć i tak jak się spodziewałam był to „listonosz”, ale trochę taki inny, ponieważ ten przychodzi o wiele, wiele szybciej niż normalny.
Wyciągnęłam z koperty, zamówione „rzeczy” i schowałam je do torebki. Po czym napisałam sms-a do Nialla że przyjdę po niego o 9:30. I zabrałam się do zrobienia małego torciku. Który kiedy już się upiekł, zapakowałam i schowałam do torebki.
A kiedy już zbliżała się godzina wyznaczona to zamówiłam taką lepszą „taxówkę” i poszłam po Nialla. Oczywiście to on otworzył, bo reszta zapewne jeszcze spała. Od razu się z nim przywitałam i bez słowa pociągnęłam go do samochodu. Kiedy już wygodnie siedzieliśmy, wyciągnęłam z torebki ciasto i dałam je chłopakowi. Był zachwycony, ponieważ jak to on powiedział „Nie jadł śniadania”. Wiedziałam że to tylko wymówka. Przecież on je wszystko co mu się da, bez umiaru.
   Taxówkarz wiedział gdzie ma jechać, a Niall nie, to niespodzianka. Zatrzymaliśmy się pod Nando`s. Niall był zachwycony. Tam oczywiście zamówiliśmy pizzę. I raz dwa ją zjedliśmy. Potem poszliśmy do wesołego miasteczka. Świetnie się bawiliśmy. Telefon miałam wyłączony, żeby nikt nie przeszkadzał.
Z Niallem robiliśmy sobie dużo zdjeć, żeby uwiecznić ten dzień….
    O 17:00 wyszliśmy z wesołego i pojechaliśmy na największą niespodziankę tego dnia. Niall niczego się nie spodziewał. Kiedy już taxówka się zatrzymała, zawiązałam Niallowi oczy i pomogłam mu wyjść. Kiedy już znaleźliśmy się na wyznaczonym miejscu i usiedliśmy odwiązałam mu oczy. Zobaczył wtedy że siedzi w pierwszym rzędzie, na meczu o którym marzył od zawsze. Może nie znałam go za długo, ale dużo wiedziałam. Wiedziałam że marzył o tym meczu od zawsze. Ale nigdy nie miał czasu żeby tam pójść. Był mi wdzięczny! Cały czas dziękował! A ja cieszyłam się że mogłam mu sprawić przyjemność, po tym wczorajszym…
    Po meczu wróciliśmy do domu. Zaprosiłam go do siebie. Zrobiłam nam herbaty i przyniosłam jakieś ciastka. Jednak Niall już nie był głodny. Nie dziwię się skoro na meczu ciągle jadł z przejęcia.
Cieszę się że ten czas minął nam mile. I cieszę się że nikt nam nie przeszkadzał.
-Dziękuję –powiedział po dłuższej chwili ciszy, Niall
-Nie ma za co. Chciałam Ci to jakoś wynagrodzić i udało się.
-Ale jesteś pewna siebie. –powiedział cicho się podśmiewając
-To powinieneś wiedzieć od dawno słonko.
Znowu cisza. Niall usiadł przy biurku i złapał do rąk gitarę, po czym zaczął na niej brzdąkać. Słucham z przejęciem. Podziwiam go za to. Umie tyle piosenek. Kiedy on się tego uczy? Przecież ciągle mają jakieś próby, koncerty, spotkania. No i jakiś czas na odpoczynek. Naprawdę go podziwiam.
Niall przeniósł się na łóżko. Po czym zapytał:
-Chcesz spróbować?
-Ja już nic nie umiem. Dawno nie grałam.
-To ja cię nauczę
Podał mi gitarę, którą mocno złapałam i  przygotowałam się do grania. Niall złapał mnie za ręce i zaczął nimi ruszać. Zaczęłam sobie przypominać wszystko. Znowu poczułam tą radość, która zawsze przepełniała mnie od środka. Piękne muzyka rozeszła się po pokoju. Ale najlepsze było to że to my ją „stworzyliśmy”. To było miłe. Przypominałam sobie jak to było kiedyś. Kiedy się tu przyprowadziłam. Kiedy znałam tylko go. Pożałowałam że to już się skończyło. Że to Niall musiał mi o sobie i o tym czasach przypomnieć. Bo ja zauroczona Zaynem, zachowywałam się jakbym miała klapki na oczach…Teraz żałuję tego. I cieszę się że Niall mi to wybaczył. Jednak jest wspaniałym przyjacielem.

    Kiedy Niall już wrócił do siebie. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamkę i usnęłam. 
__________________________________
Nie wiem co robię źle, że jak nie napiszę ile ma być kom, to dajecie tylko 4! Naprawdę nie wiem co robię źle! Czemu przestaliście komentować? Może i rozdziały nie są już takie fajne jak na początku, no ale bez motywacji one nigdy nie będą lepsze. Czy tylko ja zauważyłam że kiedy komentował każdy kto czytał (było was mniej niż jest teraz) to rozdziały były lepsze. A jak nie komentuje nawet połowa to rozdziały są takie że aż wstyd mi je wstawiać. Czy tylko ja to zauważyłam? Serio?! 
Proszę napiszcie mi czemu nie komentujecie tak jak kiedyś, napiszcie mi co robię źle, a spróbuję się poprawić!
   A jak na razie: 
         7 KOM = NOWY ROZDZIAŁ 
                        

czwartek, 27 czerwca 2013

Infooooo. :D

Siemka xD
Chciałam wam napisać że założyłam z przyjaciółką bloga z imaginami. Na razie pojawił się tam tylko jeden mój, który raczej czytaliście, ale sama nie wiem do końca. No i dwa mojej przyjaciółeczki Zośki <33
Bardzo bym PROSIŁA (nie, nie każę, bo nie którzy tak myślą -.-) żebyście zajrzeli, przeczytali no i skomentowali, to napewno pomoże nam pisać, a szczególnie Zosi, bo jak dla mnie to ona ma talent, i ma ona bloga, ale nikt jej prawie nie komentuje, jedynie ja, przyjaciółka Ola i tylko jedna dziewczyna :C Smutne :C A ja kocham jej opowiadanie :) Więc nie wiecie nawet jakby było jej miło <3333
Jakbyście mogli to pokazujcie go znajomym, myślę że im więcej czytelników, tym lepiej :) 

A i założyłam TumblraZajrzyjcie, obserwujcie. :) Możecie też podać wasze i też zaobserwuje :) 
Może głupi link, ale okej hahaha xd

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 20.

Już wylądowałam i właśnie szłam z walizką z samolotu. Miło było znowu zobaczyć to piękne miasto –Londyn. Szczęśliwa opuściłam lotnisko i wsiadłam do pierwszej lepszej taxówki. Tam zawsze stoi ich pełno. Więc nie trzeba na nie czekać. To jest jeden plus dla Londynu. Nie ma tak jak w Polsce. Nie będę już pisać bo każdy wie, jak jest u nas….. no więc wracając… taxówka zawiozła mnie pod sam dom. Zapłaciłam, a mężczyzna pomógł mi z walizką. Wzięłam ją w rękę i pociągnęłam za sobą w stronę domu. Drzwi były otwarte więc otworzyłam je i po prostu weszłam.
-Zapomniałeś czegoś? –usłyszałam głos babci, dochodzący z kuchni. „Jej miejsce” –pomyślałam.
Ściągnęłam buty, walizkę zostawiłam tam gdzie ją postawiłam zaraz po wejściu, a torbę z ramienia wrzuciłam w kont. Podążyłam do kuchni. Lekko otworzyłam drzwi i podeszłam do babci od tyłu, po czym ją przytuliłam.
-Tęskniłam –wyszeptałam jej w ucho, a ta się odwróciła i z uśmiechem na twarzy, złapała moją twarz w dłonie i dała mi buziaka w policzek.
-Cieszę się że już wróciłaś –wypaliła
-Ja też się cieszę.
-No to leć się przywitać z przyjaciółmi
-Dziękuję –teraz to ja dałam jej całusa i szybko wybiegłam z kuchni. Szybkim ruchem nałożyłam na nogi buty, na ramię z powrotem nałożyłam torbę i wyszłam z domu. Robiłam duże kroki, by jak najszybciej znaleźć się w domu Ariany.
      Po 20 minutach doszłam do celu. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi bardzo szybko otworzyła mi Ariana. Gdy mnie zobaczyła zaczęła piszczeć i skakać oraz rzuciła mi się na szyję. Kiedy już skończyła przytulanie, czyli przywitanie, to wpuściła mnie do środka. Nalała picia no i zaczęła mnie wypytywać. Wiadomo o kogo. Była ciekawa czy dam mu szansę, czy też nie. Jednak ja nie chciałam teraz o nim rozmawiać. Przecież dopiero co się od tego uwolniłam….no więc od razu zmieniłam temat, i na szczęście Ariana odpuściła.
      Po godzinnym rozmawianiu postanowiłam już wracać. Ariana chciała być miła więc postanowiła mnie odprowadzić. Nałożyłam buty na nogi i wyszłyśmy. Ciepły powiew wiatru zagościł na mojej skórze. Włosy zwiały do tyłu, a kaptur który miałam na głowie spadł. Poprawiłam go i razem z Arianą ruszyłam w drogę powrotną. Cały czas rozmawiałyśmy. Nie wiem czemu ale jakoś cały czas miałam z nią tematy….
    Kiedy w końcu doszliśmy. Pożegnałam się z Arianą no bo nie chciała już wchodzić. Stałam przed drzwiami i chciałam wejść dopiero jak stracę ją z oczu… no więc gdy już jej nie widziałam, złapałam za klamkę i nacisnęłam ją, jednak nie zdążyłam wejść a usłyszałam za sobą czyjeś wołanie
-Patrycja!
Odwróciłam się i dostrzegłam Niall, biegnącego w moją stronę. Uśmiechnęłam się do niego. Gdy już znalazł się przy mnie, od razu mnie przytulił i zaczął wypytywać dlaczego nie przywitałam się, no i dlaczego nie pisałam, nie dzwoniłam… szczerze? No to miałam zamiar do niego przyjść. Musiałam jeszcze porozmawiać z Zaynem. No więc powiedziałam Niallowi że chciałam wpaść, no to się ucieszył i mnie puścił. Chciałam go zaprosić do środka, lecz zauważyłam Zayna wracającego do domu. Zaczęłam patrzeć za nim, aż musiałam stanąć na palcach. Niall to zauważył, więc odwrócił się. Mina mu zrzędła. Lecz powiedział:
-Idź do niego
-Naprawdę? Nie będziesz zły?
-Nie. Idź
-Dziękuję –dałam mu buziaka w policzek i poleciałam do Zayna.
-cześć –przywitałam się.
-Hej –powiedział nie dowierzając że to ja.
-Możemy porozmawiać? –gdy to powiedziałam, rozglądnęłam się. Blondyn przechodził koło nas, ze smutną miną. Aż żal mi się zrobiło. Przecież kiedyś byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Byliśmy nie rozłączni. A teraz?
-Możemy –z zamyślenia wyrwał mnie Zayn
-A więc, zastanawiałam się nad tym długo i postanowiłam dać ci tę drugą szansę. Każdy na nią zasługuje. Nawe ty. –chłopak się uśmiechnął – Doszłam do wniosku, że bez ciebie nie dałabym sobie rady.
-Kocham Cię –odpowiedział tylko tymi dwoma słowami, może nic wielkiego, ale ja naprawdę na nie czekałam… Pocałował mnie.
    Postanowiliśmy że pójdziemy do Zayna, czyli do chłopaków do domu. Ściągnęłam ładnie buty i udałam się do kuchni, a chłopaki, oprócz Nialla, siedzieli w pokoju. Nalałam sobie do szklanki soku i odwróciłam się w stronę drzwi. Właśnie wszedł blondyn, jednak gdy mnie zobaczył cofnął się.
-Niall poczekaj! –powiedziałam głośniej niż zazwyczaj
-Co? –zapytał się, patrząc mi w oczy. Jego spojrzenie było takie puste, aż przerażające.
-Coś się stało? Byłeś taki radosny, a jak Zayn przyszedł miałeś minę jakbyś chciał zabić. Pokłuciliście się?
-Nie –odpowiadał stanowczo patrząc w podłogę
-Ale ja widzę, dziwnie się zachowujesz
-Wybaczyłaś mu?
-No tak, kocham go
-No właśnie, nie mamy o czym rozmawiać
-Ale dlaczego? Co się stało?
-Widzisz….kiedyś potrafiliśmy ze sobą rozmawiać.
-CO to znaczy?
-To znaczy że od kiedy jesteś z Zaynem, już masz mnie gdzieś
-Przepraszam
-Nie przepraszaj, tylko to zmień….Chodź –pociągnął mnie za rękę
Poszłam za nim. Po drodze jeszcze zajrzałam do chłopaków, do pokoju i powiedziałam że wychodzę. To tyle. Szliśmy z Niallem w ciszy. Szedł bardzo szybko, już nie nadążałam
-czemu tak szybko idziesz? –w końcu zapytałam, dochodząc do blondyna
-Nie chce tracić twojego cennego czasu.
-Wcale go nie tracisz
-Ja mam inne zdanie.

Nic nie odpowiedziałam. Jego zachowanie było conajmniej dziwne. Ale na szczęście zwolnił. Cały czas szedł z kapturem i ze spuszczoną głową. W końcu zaczął coraz bardziej zwalniać. Aż stanął przy jednej z ławek w parku. Rozejrzałam się. Dokładnie wiedziałam gdzie byliśmy. Przypomniał mi się tamten dzień:
"Potem już opuściłam dom wraz z Niallem.
        Szliśmy cały czas przed siebie, ja nawet nie wiedziałam gdzie, ale w końcu znaleźliśmy się w jakimś parku, cieszyłam się bo strasznie bolały mnie nogi.

-Usiądziemy.? -spytałam.
-Możemy.- uśmiechnął się blondyn.
Usiedliśmy na jednej z ławek, ale nie siedziałam tam za długo, bo za chwilę powiedziałam:
-Ja zaraz wracam, poczekaj tu.
-No dobrze. -odpowiedział Niall, a ja szybko pobiegłam do sklepu który był mały kawałek za "naszą" ławką.
      Po zrobionych "zakupach" poszłam z powrotem do Nialla.
-Wróciłam.! -powiedziałam głośniej niż za zwykle- A co ty tu robisz.?
-Zobacz -pokazał palcem na napis wyryty na ławce:
-Jeny...znamy się tylko dwa dni.? -zaśmiałam się- ale też sądzę że będziemy najlepszymi przyjaciółmi. -przytuliłam mojego blondynka, na co ten tylko się uśmiechnął." 
-Pamiętasz co powiedziałaś? -zapytał Niall- powiedziałaś że będziemy najlepszymi przyjaciółmi. 
-A nie jesteśmy? 
-A jesteśmy? Ty serio nie zauważyłaś że przestaliśmy ze sobą spędzać czas? Nie widzisz tego że od kiedy jesteś z Zaynem nie masz dla mnie czasu? Tamte czasy były najlepsze. To było najlepsze co mnie w życiu spotkało. Nie chciałem żeby to się kończyło. No ale niestety, wtedy do twojego życia wkroczył Zayn i wszystko zepsuł. Pytałaś mnie czy jesteśmy pokłuceni. Może i nie jesteśmy, ale tego co zrobił nie wybaczę mu nigdy.
-A co zrobił? 
-Zabrał mi przyjaciółkę, najlepszą na świecie. 
-Ale przecież jesteśmy przyjaciółmi. -uśmiechnęłam się i go przytuliłam. 
-Ale nie takimi jakimi byliśmy....- po dłuższej przerwie powiedział -mogłabyś mnie zostawić samego? 
-Oczywiście. -puściłam do z objęć, on usiadł na ławce, a ja poszłam do domu. 
----------------------------------
hahahaha, macie ten dłuższy rozdział :DDD Ohh JEA! 
Dobra głupawka! XDD
A teraz wracając... dużo osób wchodzi, ale mało komentuje...chciałabym, albo nie ja PROSZĘ żeby każdy kto czyta skomentował ten rozdział, to dla mnie bardzo ważne. :CCC Będę wdzięczna jeżeli dacie o sobie znak. 
AAaaaa i to już 20 rozdział, nie chciałabym na takim kończyć..

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Infoo :)

A więc tak:
Za rozdział już się wzięłam, ale jednak nie spodziewajcie się go za szybko, bo niestety moim rodzicom przeszkadza to że długo siedzę na laptopie...no a druga sprawa to chcę go napisać dłuższy niż jest zawsze, więc trochę to potrwa...
No ale jeżeli macie ochotę to zapraszam na mojego drugiego bloga, w którym główna bohaterka jest z Niallem :) Mam nadzieję że zajrzycie i wam się spodoba :)
A oto link: http://opowiadanieoonedirectionnn.blogspot.com/

piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 19.

-No tak miło was widzieć, pójdę do siebie –powiedziałam oschle, przecież nawet po mnie nie przyjechali, tak samo jak nie zawieźli…
Zabrałam swoją walizkę i poszłam do swojego pokoju. Odłożyłam ją zaraz przy drzwiach, i usiadłam na łóżku. Rozglądnęłam się po pokoju. „Nic się nie zmieniło” –pomyślałam. Tęskniłam za domem, ale za „nimi” będę tęsknić bardziej, o to o wiele, wiele bardziej. Wyciągnęłam z kieszeni telefon. Odblokowałam i weszłam w funkcję sms. Napisałam do Ariany i Nialla: „Dojechałam. Jestem właśnie w domku,  w moim pokoju. Już tęsknię. ;c Chcę jak najszybciej was zobaczyć :* „ I to tyle. Nie chciałam pisać nic więcej. Na pewno nie będę z nimi rozmawiać. Postanowiłam że będę wysyłać im sms-y co robię. Tak będzie lepiej.

Telefon wyłączyłam i położyłam na łóżku. Usiadłam na parapecie. Przechodziło pare osób. Dziwnie… to wszystko. Teraz patrzę przez okno nie widzę pięknych ulic Londynu, tylko co? Piękne, dziurawe Polskie ulice. Aż śmiać mi się zachciało. To mi poprawiło nastrój. Postanowiłam wyjść z domu. Więc opuściłam pokój, a potem dom. Szłam dobrze znanymi mi ulicami. Aż zbliżyłam się do szkoły. Siedzieli tam. Pare osób które mnie dręczyły, siedziały sobie przed szkołą i palili. Włożyłam ręce do kieszeni i nie patrząc na nich poszłam na dalej. Jednak gdy kontem oka spojrzałam na telafiryndy, one ze swoim dziwnie miłym uśmieszkiem powiedziały „cześć”. No i tak. Ja dziewczyna Zayna Malika. Jestem teraz „sławna”. A te debilki przecież ich kochają. Nie raz o nich gadały. Ale co myślą że teraz załatwię im spotkanie z chłopakami? Czy na co one liczą? Przewróciłam oczami i poszłam dalej.  
I wtedy go spotkałam. Stał z kapturem na głowie z rękami w kieszeni, i ze słuchawkami w uszach. Kto to był? Tak! To był Miłosz…najprzystojniejszy chłopak w szkole. Wiatr rozwiewał mu sznurki od kaptura, a on stał wpatrzony w ziemię. Tak słodko wyglądał. Kiedy koło niego przechodziłam. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Puściłam buraka, no bo szczerze to podobał mi się już od paru lat, i jako jedyny się ze mnie nie śmiał. No przynajmniej ja nie widziałam. Każda dziewczyna chciałaby z nim chodzić. No ale to tylko marzenie....

Wróciłam do domu, zabrałam jedzenie i poszłam na górę. Weszłam na laptopa. Obejrzałam wszystko i zaczęłam oglądać filmy. I tak aż do 18:39. Wtedy zabrałam czyste rzeczy, umyłam się i wróciłam do pokoju. 
Usnełam....
                           Tydzień później 
Obudziłam się o świcie. Podeszłam a do szafy i wygrzebałam z niej zestaw. <klik> Poszłam do łazienki, przebrałam się w wybrany zestaw, zrobiłam lekki makijaż a włosy uczesałam w niechlujnego koka. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, i stwierdziłam że od tego siedzenia w domu, i ciągłego jedzenia przytyłam, no ale nic. Opuściłam łazienkę i udałam się z powrotem do swojego pokoju. Spakowałam wszystkie moje rzeczy do walizki. Tak, dzisiaj wracam. Już się stęskniłam za nimi wszystkimi. Za babcią, za Arianą, za Niallem no i za Zaynem. Chcę dać mu szansę. Za bardzo go kocham, by teraz się z nim rozstać na zawsze...
     Zeszłam na dół. Rodzice już byli w pracy. Zrobiłam sobie śniadanie. A po skonsumowaniu posiłku, pobiegłam na górę. Schyliłam się, i zajrzałam pod łózko. Znalazłam tam mój telefon, który od tygodnia był wyłączony. Jednak nie pisałam tych sms-ów do nich. Stwierdziłam że nic ciekawego się nie dzieje, a ze mną wszystko w porządku i nie mam po co pisać sms-ów typu "u mnie wszystko w porządku" to bez sensu, bo przecież oni to wiedzą......Włączyłam telefon. Oczywiście były połączenia nie odebrane. Odłożyłam telefon do torebki i zeszłam na dół. Walizkę postawiłam przy drzwiach a torbę założyłam na ramię. Nałożyłam buty, wzięłam kawałek kartki i napisałam "Wracam już do Londynu, do babci. Do zobaczenia we wrześniu. :*" Kartkę postawiłam na stole i zadzwoniłam po taksówkę. Która zawiozła mnie na lotnisko.
_______________________
Taki se beznadziejny i krótki. No ale musiałam coś napisać. A nie ma weny ostatnio na tego bloga, więc jakoś nie za bardzo one mi wychodzą. Przepraszam ;c ;/

   Małe zmiany! Weszło tyle osób, nikt nie skomentował!
 6 KOM = NR